Mandat – kara czy motywacja wewnętrzna?

📍📍📍MANDAT !!! 📍📍📍Nieważne gdzie, nieważne kto, ważne, a właściwie najgorsze jest to, że dzieje się naprawdę! Patrzę i smutno mi – poniższy obrazek umieszczony został na portalu społecznościowym – niestety przez nauczyciela przedszkola ☹. Pierwsze pytanie jakie mi się nasunęło – ,,Gdzie jest dyrektor?” Jest mi bardzo smutno, że mimo tak licznych, wszechobecnych szkoleń, artykułów, postów itp. na temat konsekwencji stosowania kar wśród dzieci ta metoda jest nadal tak żywa. Kary, mandaty, tablice motywacyjne, kciuki w górę i w dół, czarne kropki itd. a na końcu zdziwienie nauczyciela/rodzica – ,,on jest ciągle niegrzeczny, no nic już na niego nie działa”. Rany – nie będzie działało ! Profesor Jacek Pyżalski wypowiedział kiedyś piękne słowa ,, JEŚLI MASZ TRUDNEGO UCZNIA, JEDYNYM ZACHOWANIEM NA KTÓRE MASZ WPŁYW JEST TWOJE WŁASNE”. Błędy mogą być wspaniałą okazją do nauki, zatem uczenie się na błędach jest ważne, bo jest to okazja do pozyskania nowej wiedzy – dla nauczycieli /rodziców. To okazja, aby przekonać się o tym, że jeśli kara / mandat nie działa, (a często działa odwrotnie) to czas na refleksje i zmianę postępowania (nie koniecznie u dziecka, a może u dorosłych ?) Czasami odnoszę wrażenie, że dorośli zapominają o tym, iż dziecko tak jak każdy dojrzały człowiek też ma prawo do wszystkich emocji – również do złości i wściekłości ! Dorosły przeżywając takie emocje idzie sobie do sklepu na shoping, wypija drinka, zamyka się w samotności w pokoju, idzie na siłownie itd. – dziecko zaś dostaje kare/ mandat !!! Wszystkiego czego dziecko się uczy – uczy się od nas dorosłych – zachowań, a naszych reakcji tym bardziej . Stosując kary trudno mówić o naturalnym rozwoju dziecka. Otrzymując non stop kary, upominania zaczynamy nosić lub nawet hodować w sobie wielkiego kaktusa. Z czasem okazuje się, że tymi kolcami ranimy siebie i innych – rozsiewając zasiane w nas nasiona wokół siebie . O nagrodach i karach wymownie pisze Maria Montessori – ,,Dżokej daje kawał cukru koniowi, którego chce dosiąść, a woźnica bije batem konia, aby ciągnął wóz w kierunku nadanym przez lejce. Ani jeden ani drugi z tych koni nie ma tak okazałego biegu, jak wolny ogier stepowy”. Jakieś 2-3 lata temu dostałam od mojego przedszkolaka upominek. Dedykacja wzrusza mnie do dziś, bo jest prosto z serca – wiem przecież, że pisał to rodzic ale najważniejsze było to, że w tak piękny sposób podsumował moją pracę w przedszkolu – między innymi bez KAR – ,,jedynie” wzmacniając dziecko i wierząc w to, że może, że wie, że potrafi……😘,,Dla Cioci Dyrektor – DZIĘKUJE – za serce, uśmiech, dobre słowo, za zachętę do pracy gdy nic mi się nie udawało i pochwałę gdy wszystko szło dobrze. Za pomoc w odkrywaniu tego w czym jestem najlepsza i przekonywanie, że mogę zrobić więcej niż się spodziewam. Za pokazanie mi, że się liczę i jestem ważna. Za to , że w tak wielu sytuacjach mogłam zawsze na ciocie liczyć. Zuzia”😘

CD

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.