Demon i Cesarz

Z  JĘZYKÓW NAJTRUDNIEJ NAUCZYĆ SIĘ WSPÓLNEGO JĘZYKA (A.Kumorł). Ostatnio dość dużo publikuje na edukacyjnej grupie, dużo też mam czasu aby czytać posty na bliźniaczych grupach. Z przerażeniem stwierdzam jak dużo ludzi nie potrafi dać sobie rady ze swoimi emocjami. Jak szybko wydobywa się z ich ust ,,jad”, złośliwość, kąśliwość, zazdrość. Jesteśmy mistrzami w rozdmuchiwaniu problemu i mistrzami w unikach aby znaleźć rozwiązanie. Czy na co dzień zastanawiamy się jak ogromny wpływ na nasze życie, na naszą komunikację mają emocje? Pewnie nie. W czasach przed pandemią byliśmy za bardzo zabiegani. W czasach pandemii, jesteśmy za bardzo sfrustrowani, wystraszeni, źli….. W opracowaniach NVC (porozumienie bez przemocy) punktem wyjścia w komunikowaniu się między ludźmi jest kontakt na poziomie serca❤️. Rosenberg uważa, że podstawową potrzebą człowieka jest zaspokajanie potrzeb drugiego człowieka. To brzmi pięknie, a zarazem kosmicznie 😉. Dlaczego ?       Bo po pierwsze my sami mamy trudności z określeniem i nazwaniem własnych potrzeb, a co dopiero mówić o określeniu potrzeb innych. Po drugie my sami w dużej większości mamy osobisty bałagan emocjonalny, który bardzo często trudno nam uporządkować. Wielu z nas nie rozumie własnych emocji i najczęściej odpowiada za to sposób w jaki zostaliśmy wychowani. Uczono nas racjonalnego i logicznego podejścia do życia, a uczucia i emocje spychane były gdzieś w głąb. Edukacja praktycznie wcale ich nie ,, dotykała” i nadal nie ,,dotyka”. Kiedy jednak emocje zaczynają wynurzać się na powierzchnie, czasami jest już za późno albo za trudno by uniknąć zranień. A przecież są one tylko albo aż sygnałem niezaspokojonych potrzeb, lub po prostu potrzebą dokonania zmian. Warto więc reagować na te sygnały. Ja sprawdziłam zastosowanie języka emocji już u przedszkolaków. Wiem jakie efekty można osiągnąć i to doświadczenie dało mi ogromną radość i wiedzę. Jestem całym sercem za komunikacją, która buduje relacje, za komunikacją za którą idzie świadomość siebie i szacunek dla innych. Wiem jakie jest to trudne, bo sama ciągle się w tym zakresie potykam ale i doskonale.

Obecnie – sfrustrowani, opanowani lękiem, ale jednocześnie wściekłością na to wszystko co się wokół dzieje zdarza się nam ,,ocierać ” o SZAKALI, których język obfituje w oceny, krytykę, porównania (NVC Rosenberg).

A ja zdecydowanie wolę język ŻYRAFY , który Rosenberg zaadoptował, ponieważ to roślinożerny ssak o ogromnym sercu, spoglądający na świat z szerszej perspektywy. Żyrafa posługuje się językiem uczuć i potrzeb. Mówi w liczbie pojedynczej i o sobie. W czasie rozmowy nastawia się na słuchanie drugiego i bycie przez niego usłyszaną. Potrafi dotrzeć do swoich i cudzych potrzeb, zarówno tych zaspokojonych, jak i niezaspokojonych.  Cokolwiek wokół nas by się nie działo – trenujmy język Żyrafy 😊. Próbujmy chociaż, bowiem obu rozmówcom będzie o wiele lżej na duszy.

❤️JEŚLI ŻYCZLIWE MÓWIENIE DO ROŚLIN POMAGA IM ROSNĄĆ , WYOBRAŹCIE SOBIE CO MOŻE ZDZIAŁAĆ ŻYCZLIWE MÓWIENIE DO LUDZI ❤️

Demon i cesarz (opowieść buddyjska)

,,Kiedy demon przyszedł do pałacu, cesarza akurat nie było. Demon wyglądał okropnie. Był tak straszny, przerażający i brzydki, że wszyscy zamarli na widok tego obślizgłego, obrzydliwego stworzenia. Demon skorzystał z przerażenia wszystkich i przeszedł przez pałac, usadawiając się na cesarskim tronie. Jak tylko demon zasiadł na tronie, strażnicy i ministrowie wrócili do zmysłów i krzyknęli: „Wynoś się stąd, co ty sobie myślisz? To miejsce dla cesarza!”.

Po tych nieuprzejmych okrzykach demon urósł o metr. Stał się brzydszy, bardziej cuchnący i więcej przeklinał. To jeszcze bardziej rozwścieczyło żołnierzy i ministrów. Wyciągnęli szable i zacisnęli pięści. Ale przy każdym złym słowie, negatywnej reakcji, a nawet przy nieuprzejmej myśli, demon coraz bardziej się powiększał. Zanim cesarz wrócił do pałacu, demon był tak ogromny, że zajmował pół sali tronowej. Pojawienie się więc tak uciążliwego stwora w pałacu było ogromnym problemem.

Gdy cesarz powrócił, rzekł do demona: “Witaj potworze! Bardzo ci dziękuję, że mnie odwiedziłeś. Dlaczego tak długo zwlekałeś z wizytą?” Po tych kilku miłych słowach potwór zmalał o metr. Stał się mniej cuchnący i mniej obelżywy.

Wszyscy w pałacu zdali sobie sprawę ze swojego błędu. Zamiast krzyczeć do demona „Wynocha”, zaczęli zwracać się do niego „Witaj”. Ktoś podał mu wodę, ktoś inny wymasował mu stopy. Po każdym miłym słowie, dobrym uczynku i dobrej myśli, demon malał o metr. Stawał się mniej brzydki, mniej odpychający i cuchnący. Demon malał, a oni zalewali go dobrocią. Przy ostatnim dobrym słowie, demon stał się centymetrowy, po czym zniknął” CD

3 thoughts on “Demon i Cesarz

  1. Staram się komunikować na poziomie żyrafy ( jest to wyzwanie- przyznam!)…ale dzisiejsza Twoja “przypominajka”, Aga, uświadomiła mi, że szakal nigdy nie dosięgnie żyrafy! Dlatego żyrafa ma taką moc! Zawsze może “patrzeć z góry” – oczywiście na poziomie metafory- nie na poziomie lekceważenia, czy zadzierania nosa…a jedynie na płaszczyźnie- cokolwiek powiesz, będę cierpliwa, będę patrzyła z szerszej perspektywy, będę dawać z sera i brać z serca- nie mnie i nie więcej…

    1. Iwonka – Ty jesteś najcudowniejszą Żyrafą jaką znam :-). I pięknie władasz jej językiem – wiele ludzi już to wie :-). Wiem i ja , za co Ci dozgonnie dziękuje :-).

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.