Edukacja ,,od dachu”

,,Kiedy miałem 5 lat, moja mama mówiła mi, że szczęście jest kluczem do prawdziwego życia. Gdy poszedłem do szkoły, spytali mnie, kim chcę być, gdy dorosnę. Odpowiedziałem, że chcę być szczęśliwy. Powiedzieli mi, że nie zrozumiałem pytania. Ja im powiedziałem, że nie rozumieją życia”  John Lennon                                                                                                🍀Od początku swojej pracy, czyli od 28 lat odnoszę wrażenie, że w  naszej edukacji kluczem do dobrego życia są rankingi i wysokie wyniki procentowe. Nie ma tam dziecka i uważności na dziecko, nie ma człowieka – są za to tabele, liczby, są też klucze – tyle że do testów, które w przyszłości mają mieć wpływ na nasze dorosłe życie. A co jeśli te wszystkie klucze nie otwierają żadnych drzwi? Co jeśli ,,wykute na blachę” dziecko nie daje sobie rady z własnymi emocjami?  Oto sytuacja zasłyszana od bliskiej osoby.

Dorosła już dziewczyna, która w dzieciństwie była bardzo chorowita i często opuszczała przedszkole i szkołę , po wielu latach przyznała się, że celowo chowała dzieciom  zabawki, aby po chwili w momencie ich wielkiej rozpaczy być tym, który ,,znajdzie” ową zgubę i tym samym zaskarbi sobie wdzięczność i uwagę kolegi/koleżanki.

🍀Cóż za spryt, cóż za perfekcyjny plan małego dziecka, cóż za ,,KRZYK” pt. – halo JESTEM ! To, że często choruje, nie oznacza, że nie istnieje.Pomóż mi.

W takich oto sytuacjach pojawia się ogromna rola nauczyciela. Czujnego, empatycznego, który tam głęboko w duszy i serduchu rozumie i przekłada na praktykę słowa Jenny Gillett :

,,Każdy nauczyciel powinien zrozumieć, że uczymy kogoś – dziecko, człowieka – a nie treści” .

🍀Jednym z podstawowych  źródeł motywacji wewnętrznej człowieka jest zakorzeniona potrzeba miłości i pragnienia bycia zauważonym i docenionym przez innych. Podbudową procesów edukacyjnych zatem, nie powinna być wyłącznie dydaktyka, ale również realne doświadczenia jakie dzieci i młodzież zbierają wspólnie z rzeczywistymi ludźmi w otaczającym ich środowisku. Przedszkole jest do tego fantastycznym podłożem i solidnym fundamentem. W sytuacji, w której wiele dzieci zaniedbanych jest emocjonalnie, pozbawionych należytego wsparcia w rozwijaniu kompetencji społecznych, wymaganie od nich dyscypliny uczenia (często podawczego i nudnego) jest jak budowanie domu od dachu.

🍀Od wielu lat postępujący rozwój bezrefleksyjnych wydawnictw proponuje przedszkolakom zdobycie  szczytu góry lodowej, po której wielu się ślizga, a inni spadają z bólem i nie rozumieją dlaczego. Gorzej, że społeczeństwo rodziców, ale i nauczycieli godzi się na to, by setki małych dzieci siedziały nad podręcznikami, tabletami zamiast otrzymać wszelkie wsparcie będące podstawą rozwoju. Jednego jestem pewna – dzisiejsze dzieciństwo jest dziś przeładowane i przestymulowane jak największą możliwością ,,optymalnego rozwoju”. Dorosłym wydaje się, że ,,nieba uchylają” dając w przedszkolu zamiast zabawy i namacalnego doświadczania, książki do wypełniania (często absurdalnych zadań). Są dumni, że oferują dziecku po dwa zajęcia dodatkowe dziennie . Aż tu nagle okazuje się, że ta przestrzeń przepełniona jest wysiłkiem, a nie rozwojem. Późniejszy start w szkole z wypełnionym tornistrem, kolorowym piórnikiem też szybko zmienia oczekiwania pełnego ciekawości i radości dziecka w rozczarowanie i męczącą codzienną pracę. Ta, tak na wypalenie dzieci ,,pracuje się” już często niestety od przedszkola.

,,Codziennie kłócę się z mamą. Jestem zmęczona, ale nie mogę zasnąć. Przewracam się w łóżku z boku na bok i boję się nadchodzącego dnia. Budzę się rozbita i mam wrażenie, że nie wiem, jak przetrwać dzień. Nie potrafię się skupić i moje prace nie są tak dobre, jak właściwie mogłyby i powinny być. Przyjaciele są dla mnie bardzo ważni, ale nie mam dla nich czasu. Ze szkoły pędzę do domu, coś szybko jem, potem lecę na zajęcia sportowe albo muzyczne. Potem praca domowa i padam na twarz. Smartfon nieustannie brzęczy, wszyscy czegoś ode mnie chcą, a kiedy cały czas go nie sprawdzam , boję się wypadnę z gry. Wiadomość na którą szybko nie odpowiem, po chwili jest już nic nie warta. Rodzice chcą żebym odkładała telefon na bok i nie rozumieją, że tak się nie da. Czasami wieczorem zostawiam go w kuchni ale pojawia się ten strach. W ogóle często się boję. Jeśli będę miała kiepską średnią, mogę schrzanić maturę. Wszyscy mi ciągle powtarzają, jak ważne  są dobre podstawy w szkole średniej. A ja po prostu jestem zmęczona…” – opowiada Larissa (16 lat) źródło ,,Wypalone dzieci” M.Schulte-Markwort , Dobra Literatura

🍀Wartości takie jak przyjaźń, rodzina są kwintesencją życia, a świat w którym poruszają się nasze dzieci, przesiąknięty jest komercjalizacją, która wkracza już we wszystkie sfery naszego życia. Co gorsza, coraz więcej ludzi nie jest w stanie tego wytrzymać. Były w Polsce potworne powodzie, była śmierć Polaka Papieża, była katastrofa Smoleńska, jest pandemia i za każdym razem słyszałam szczerą rozpacz, smutek i ten sam głos rodaków – ,,nasz kraj już nie będzie taki sam” , ,,to co się stało będzie miało wpływ na nas wszystkich” , ,,musimy wyciągnąć z tego lekcje” itd. itp. Tak – kraj się zmienia bez względu na katastrofy, ale czy wyciągamy lekcję ???? Nasze dzieci żyją w bardzo rozdartym świecie, i przez to coraz wcześniej pojawiają się u nich depresyjne stany emocjonalne. Czy dożyje dnia, kiedy edukacja kiedyś się nad tym pochyli……………?????

🍀Poniżej prezentuje plakaty wypracowane na Szczecińskim Forum Oświatowym . Dzieci i młodzież odpowiadały na pytanie – ,,Czego szkoła nie uczy, a uczyć powinna”. Po dokładnym wczytaniu – nie trzeba mojego komentarza. CD

SAMSUNG CAMERA PICTURES
SAMSUNG CAMERA PICTURES

 

SAMSUNG CAMERA PICTURES
SAMSUNG CAMERA PICTURES
SAMSUNG CAMERA PICTURES

7 thoughts on “Edukacja ,,od dachu”

  1. Aga, odczaruj świat…pakiety, tabelki, wyniki…a dzisiaj z przekąsem wręcz odpisałam na pytanie- jakie tematy kompleksowe planujemy w wakacje? techniki skutecznego odpoczywania, oczy szeroko otwarte, a na koniec Słodowy – zrób to sam!

    1. Odczarujmy razem :-). A pytanie o tematy kompleksowe widziałam, ale tak mnie osłabiło, że nie miałam siły odpisać :-). Dziękuje, że to zrobiłaś – w sposób wybitny oczywiście :-).

    2. Nie potrafiłabym tego lepiej ująć. Choć, gdy sama o tym mówię, mam wrażenie, że walczę z wiatrakami. Oczywiście przenośnia, bo kocham wiatraki.

      1. Pani Doroto mi też ręce opadają, ale jak będzie nas więcej i częściej i głośniej będziemy o tym mówić, to może w końcu otworzymy niektórym oczy na prawdziwy cel wychowania przedszkolnego – nie związany z przerabianiem książek. Serdecznie pozdrawiam 🙂

  2. Agnieszko!Zgadzam się z Tobą!pamiętam z mojej edukacji, że uczyłam się pichcić i gotować z kołem gospodyń wiejskich w Szkole Podstawowej jako mieszczuch i dzisiaj po latach dobrze piekę torty dla wnuków🤣Tylko dla mnie słowo Tolerancja w dzisiejszych czasach jest źle rozumiane-ale to temat na kolejny Twój wykład

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.