6-letnie SN

🍀TO SE NEVRATI ? Będąc choćby przejazdem we Włocławku, nigdy nie mogę ominąć pięknego nadwiślańskiego budynku z 1920r. Studium Nauczycielskie – 6 letni SN, lub w moim przypadku 6- letnie SWP (Studium Wychowania Przedszkolnego) to już historia. A szkoda. Szkoła ,,zbudowana” była na podwalinach szkoły podstawowej. Miałyśmy 15 lat kiedy zaczęłyśmy przygodę z pedagogiką przedszkolną. Młode, nieopierzone, bywało też, że zbuntowane i często z szalonymi pomysłami – po 6 latach opuściłyśmy mury szkolne z tytułem NAUCZYCIELA – tak, NAUCZYCIELA – nie przedszkolanki.

🍀W 1986r pod szkołą stały tłumy dziewcząt i chyba kilku chłopców, aby przejść bardzo trudne wówczas egzaminy wstępne : pisemne z 2 przedmiotów oraz praktyczne : plastyka -technika, muzyka i kultura żywego słowa (recytacja wiersza) . Oprócz tego wymagano od nas zaświadczenia od lekarza – no, że niby z nami jest wszystko ok i możemy zostać w przyszłości nauczycielem 😉.

🍀Przesiew na tych egzaminach był poooootworny. Ja antytalent plastyczny – wyszłam z płaczem z egzaminu z plastyki . Uratował mnie cudowny jak się szybko potem okazało nauczyciel Marian Szczepański na egzaminie z muzyki 😊. Każda z dziewcząt śpiewała, skakała wokół auli, a ja zagrałam jakąś etiudkę na pianinie – to było coś 😊. Taki talent nie mógł odpaść, ale mógł zakasować i obrócić w ,,popiół” egzamin z plastyki i ten żałosny rysunek 😉. Tak oto po raz pierwszy zetknęłam się z indywidualnym podejściem do ucznia i szacunkiem  dla jego możliwości 😊. ,,Sorze” jeszcze raz bardzo dziękuje. Przy okazji dziękuję też za zaufanie jakim nas ,,sor” obdarzał i te wszystkie pogaduchy na wesoło na przerwach czy na próbach chóru. Niezapomniane chwile.

🍀Nieodzownym atrybutem 6-letniego SN-u były fartuszki (koniecznie zapięte) , kołnierzyki (mogły być wiązane) no i tarcze (koniecznie przyszyte) ale również niesamowity wysoki poziom nauczania. Kultura osobista nauczycieli na najwyższym poziomie. Były indeksy, egzaminy przedmiotowe i ful, po prostu ful praktyk w przedszkolach i w szkołach podstawowych ( w ciągu roku szkolnego i w wakacje). Po czwartym roku była oczywiście matura. Mimo, że jestem wrogiem istnienia tego egzaminu to trzeba przyznać, że w tamtych czasach matura nie polegała na  nauce wypełnienia testów – wtedy trzeba było się ,,namachać” długopisem i nieźle nagłówkować 😉. Pamiętam swój temat, który wybrałam na  jęz. polskim : ,,Być człowiekiem – to być odpowiedzialnym”. Z perspektywy lat myślę sobie, że ten temat towarzyszył mi potem przez całe moje zawodowe życie, a zwłaszcza przez okres dyrektorowania.

🍀Były lata 80-te, a w klasie na lekcji wychowawczej u naszej wychowawczyni Hanny Bitkowskiej stoły  były ustawione w literę U – mogłyśmy patrzeć sobie w oczy😊. W szafce miałyśmy kubki aby móc zrobić sobie herbatę. Obowiązkowo pojawiał się tort jak któraś z nas kończyła 18 lat ! 😊To właśnie nasza wychowawczyni na pierwszej lekcji wychowawczej uczyła nas jak powinien nauczyciel siedzieć, jak stać, jak mówić, jak wyglądać. Uczyła nas na każdym kroku etyki nauczycielskiej. Hanna Bitkowska to wysokiej klasy osobowość, która całym sercem żyła atmosferą szkoły i wyjątkowo rzetelnie  przygotowywała nas do zawodu. Pani Profesor – wielki pokłon dla Pani.

P.S w I klasie dostałam od Pani tydzień na wyprostowanie moich loczków, mojej wymarzonej ,,mokrej włoszki” 😊. Skończyłam podstawówkę , chciałam być taaaaka dorosła, a musiałam szybko stać się ,,stateczną nauczycielką” 😊. Ach, co to były wtedy za emocje.

🍀Podobnych nauczycieli w szkole było bardzo dużo. Każdy był mistrzem i pasjonatem swojego przedmiotu, ale nigdy nie odczułam tego, że to dany przedmiot jest najważniejszy ! Czułam natomiast integrację tego, co nauczyciele chcieli nam przekazać.

🍀Okres praktyk zaczynał się już chyba na II roku i bywało, że polegał też na grabieniu liści w ogrodzie przedszkolnym, ale to było najlepsze co mogło nam się przytrafić 😉. Setki godzin obserwacji, współuczestniczenia w zajęciach i w końcu samodzielnego prowadzenia tychże zajęć. Miliony wyciętych pomocy dydaktycznych dla każdego dziecka. I metodyka na najwyższym poziomie prowadzona przez pasjonatów. Pamiętam jak dziś zajęcia z fonetyki prowadzone przez dyrektorkę szkoły Panią Jadwigę Wekkę ( och jak my się Jej bałyśmy), ale specjalista w swojej dziedzinie – pierwsza liga. W moim pierwszym roku pracy w podstawówce – uczyłam muzyki. Na lekcjach z klasą VIII praktycznie nie prowadziłam swojego przedmiotu (zwłaszcza z chłopcami z mutacją) wykorzystywałam natomiast swoją lekcję na tłumaczenie zasad fonetyki – czułam się do tego wyjątkowo baaaaardzo dobrze przygotowana.

🍀SN-y nauczyły wielu z nas dobrego warsztatu i są przez wszystkich, którzy je skończyli  mile wspominane. Niektóre przyjaźnie w niej zawiązane, w tym kontakty z nauczycielami, utrzymywane są do dziś. W trakcie swojej pracy zawodowej na każdym kroku spotykam nauczycieli – absolwentów SN-ów z całej Polski. Zawsze są to specjaliści wysokiej klasy. Co ciekawe są elastyczni i zawsze gotowi do nowych wyzwań. No i dla mnie najważniejsze – nigdy nie potrzebowali pakietów książek do pracy z dziećmi w wieku przedszkolnym 😉.

🍀Wspominając fenomen SN-ów nie mogę zapomnieć  również o bliźniaczej szkole (byliśmy w jednym budynku), która w tamtych latach ,,wypuszczała” na rynek świetnie przygotowanych nauczycieli zawodu. PST – Pedagogiczne Studium Techniczne – to równie dobra szkoła przygotowująca nauczycieli do zawodu i pracy w technikach czy szkołach zawodowych.

🍀🍀🍀 SN , PST – to jak hollywoodzka wytwórnia filmowa profesjonalnych nauczycieli 😊 Dlaczego tak często rezygnujemy z tego co się sprawdzało? Z tego co było solidne? Z tego co nie zawiodło? Z perspektywy lat odważnie i głośno stwierdzę, że żadne kolejne studia nie dały mi większej wiedzy niż SN. Większą wiedzę zdobyłam jedynie na licznych profesjonalnych kursach, które filtrowałam bardzo dokładnie 😊, a największą podczas własnych doświadczeń i poszukiwać w pracy z dziećmi.

MAM WIELE GORYCZY KIEDY WIDZĘ W TABELACH PŁAC NAUCZYCIELSKICH NAJNIŻSZE WYNAGRODZENIE DLA NAUCZYCIELI PO SN-ach !!!!! TO BARDZO NIESPRAWIEDLIWE I NIEWSPÓŁMIERNE Z ICH ZAANGAŻOWANIEM I CAŁOKSZTAŁTEM PRACY.

🍀🍀🍀Często przywołujemy w Polsce edukację fińską jako wzór, choć słyszę też głosy, że jest to zachwyt wyolbrzymiony. Nie wiem, musiałabym tam być chociaż pół roku żeby wiarygodnie się wypowiedzieć. Jednak śledząc literaturę wyczytałam, że mimo iz mamy XXIw. to do zawodu nauczyciela przygotowują się tam podobnie jak ja w latach 80-tych 😊. A mianowicie :

🍀Okresy praktyk nauczycielskich w ramach studiów pedagogicznych są organizowane w ośrodkach szkoleniowych dla nauczycieli oraz w tak zwanych szkołach partnerskich. Egzamin wstępny na kierunki kształcące nauczycieli obejmuje egzamin pisemny, test umiejętności i rozmowy kwalifikacyjne. W ramach egzaminu wstępnego niektóre uniwersytety przeprowadzają także testy sytuacyjne w grupach oraz inne formy sprawdzania umiejętności. Warunki przyjęcia na kierunki kształcące nauczycieli przedszkolnych są zazwyczaj takie, jak w przypadku nauczycieli klasowych.

Duży nacisk kładzie się na zrównoważenie kompetencji osobowościowych i merytorycznych.

Podczas egzaminów wstępnych zaprasza się do :

🔴  udziału kandydatów w inscenizowanych zajęciach, w czasie których są oni poddawani obserwacji pod kątem ich zachowań w sytuacjach oddających realia pracy nauczyciela,

🔴 rozmów kwalifikacyjnych, podczas których najlepsi kandydaci są pytani, dlaczego chcą zostać nauczycielami.

Hmmmm to może na tym polega ich sukces ? Na rzetelnej weryfikacji przyszłych nauczycieli i dobrym przygotowaniu praktycznym? Tak czy inaczej – niech żyje 6-letnie SN – niech żyje 😊 CD

3 thoughts on “6-letnie SN

  1. Zgadzam się w 100 %z tym co Pani opisała to cała prawda o SN ja też skończyłam taka szkole tylko w Sulechowie, gdzie pracowali wybitni ludzie, którzy przygotowali nas do roli nauczyciela.

    1. Ci wybitni ludzie Pani Ulu to teraz to dinozaury edukacji 🙂 , które zawsze zostaną w naszej pamięci. Pierwsza liga 🙂 .

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *