Dzień Mamy inaczej

❤️❤️❤️W przedszkolach dużymi krokami zbliża się ,,gorączka sobotniej nocy” czyli uroczysty Dzień Matki 😄🥰.

👉próby
👉próby
👉próby……….
👉nie kończące się próby ……

Mile widziana jest recytacja wiersza bez zająknięcia , piękny głośny śpiew ĆWICZONY na rytmice (która od tego absolutnie nie jest) , no i taniec – czym bardziej młodzieżowy i spektakularny tym lepiej …..

Potem już tylko odświętnie ubrane mamy , wyposażone w super nowoczesne telefony , które robią super nowoczesne zdjęcia i filmiki …i sukces murowany 😉🙃

Tak , tak – też tak robiłam – tak byłam nauczona, i tak robiły moje starsze koleżanki.

Ale kiedy nabierałam nauczycielskiego doświadczenia, i zaczynałam bacznie obserwować dzieci , i postanowiłam zostać dyrektorem🙃, na szczęście mogłam to już zmienić i inspirować nauczycieli do zmian.

Lubię jak coś się dzieje, lubię eksperymentować , lubię zmiany, a te ,,klepanki wierszowanki” najzwyczajniej w świecie z czasem stały mi się nudnawe.

Zatem z czasem okazało się , że wystarczy jeden wspólny wierszyk i jedna wspólna piosenka, ale w całkiem innym otoczeniu niż przedszkolna sala….

👉a może tak na placu zabaw i wspólne konkursy,
👉a może w stadninie koni , na polanie przy grillu i z tatą aby przyśpieszyć jego czerwcowe święto…..
👉a może wyjazd nad morze (jezioro, góry) i występ na plaży przy oklaskach spacerujących kuracjuszy, może konkursy polegające np. na zrobieniu z piasku najwyższego zamku , lub noszenia wody morskiej w rękach do wiaderek oddalonych metr od morza 🙃(ten morski Dzień Mamy był dla mnie najlepsiejszy)

☀️☀️☀️Pomysłów nigdy nam nie brakowało i właśnie taki typ uroczystości najbardziej kochałam.

Pomysłów nigdy nie brakuje nauczycielom przedszkola – czasami tylko odwagi by coś zmienić, a do zmian jak zawsze serdecznie Was namawiam 👍
CD

2 thoughts on “Dzień Mamy inaczej

  1. ja mam teraz taką zagwozdkę z zakończeniem zerówki… polonezy, tańce, piosenki, wierszyki, białe koszule, spodnie do kancika, spódniczki. A to moja pierwsza grupa i chcę ten ostatni dzień spędzić z nimi, bez martwienia się czy każdy rodzic ma gdzie siedzieć, czy wystarczy ciasteczek, czy kogoś nie zje trema. Chciałabym iść z nimi np do zoo, bo nie byliśmy nigdy razem i żeby mieli miłe wspomnienia z tego ostatniego dnia. I tak się miotam, bo nie wiem czy to przejdzie 🙂

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.